O biznesie z innej strony. Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Robert Ogłodziński
Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych, nisz w gospodarce i zaskakujących pomysłów na robienie pieniędzy. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
RSS


RSS
piątek, 15 października 2010

Wczoraj przeczytałem informację, że jedna z polskich firm inwestycyjnych, śmiało można powiedzieć: "lider na rynku inwestycji alternatywnych w Polsce" szykuje produkt, który będzie oparty o wartość... autografów słynnych ludzi. O szczegółach póki co wiemy nie wiele, ale zerknijmy na to ile mogą być warte autografy znanych osobistości świata sportu, polityki czy sztuki.

No to siup i jesteśmy na stronie potentata pod tym względem, czyli firmy Fraser's Autographs. Co powinno zainteresować potencjalnego inwestora z Polski? Oczywiście, czy siedząc przy komputerze w Warszawie, Sieradzu, czy Kutnie może zaniwestować za pośrednictwem tej firmy. Odpowiedź: może. Czyli plus dla nich. Idźmy dalej.

Co proponują? Zakup zdjęć/pamiątek/platkatów z podpisami znanych osobistości. Jak bardzo znanych? No cóż... List Napoleona? Proszę bardzo. Osobiście podpisany rozkaz Cromwella? Nie ma sprawy. Fotokopia testamentu Einsteina? Oczywiście. A może zdjęcie Pameli Anderson z podpisem? Sienny Miller? Roberta De Niro? Muhammeda Ali? Benitio Del Toro? Xabi Alonso? Edmunda Hillarego? Bez problemu.

Dla bardziej wytrawnych łowców autografów są aukcje. Czyli ktoś sprzedaje ze swojej kolekcji np. zdjęcie z filmu Easy Rider (uwielbianego przez autora tego bloga) z podpisami Nicholsona, Hoppera i Fondy (cena dziś - 120 funtów). Albo zdjęcie legendarnej okładki magazynu Rolling Stone z Duchovnym i Anderson w łóżku w objęciach (z podpisami, oczywiście, filmowego duetu agentów FBI z Archiwum X).

Dla osoby nie obeznanej z rynkiem inwestycji alternatywnych, wygląda to jak sklep z bardzo fajnymi prezentami. No bo dlaczego nie dać komuś, kto kocha "Seks w wielkim mieście", zdjęć z własnoręcznymi podpisami aktorek z tego serialu? Np. Sarah Jessica Parker, czy (młodziutkiej!) Kim Cantrall? Tym bardziej, że... No właśnie!

Ceny bywają dość przyzwoite. Zdjęcia znanych aktorów czy modelek, z własnoręcznym podpisem, można kupić w sklepie za kilkadziesiąt funtów. Na aukcji - nawet taniej.

No dobrze, ale co jeśli nie chcemy dać komuś w prezencie zdjęcia Woodego Allena z podpisem, tylko zbudować sobie, jak to się mówi, portfolio. Ile trzeba wyłożyć na to kasy, i ile można na tym zarobić?

Pierwsza rzecz: ile zainwestować. Cóż, jeśli chciałbym kupić sobie zdjęcia kilku znanych aktorek z podpisami oraz zdjęcia ich mężów (a co! niech będzie taka fanaberia) to na dzień dobry wychodzi ze 3-4 tysiące złotych.

Druga rzecz: ile warte są autografy? Tu muszę się niestety odwołać do danych zamieszczonych na stronie internetowej Fraser'a. Dealer stworzył indeks Fraser's 100, który pokazuje zmiany cen najpopularniejszych podpisów. Chwali się, że od 1997 roku urósł o 290 proc. Dużo? No w porównaniu z giełdą, która w tym czasie przeżyła kilka poważnych wstrząsów - nieźle. Nie istotne są jednak ogóle dane dotyczące indeksu, ale zmiana wartości poszczególnych jego składników. W odróżnieniu bowiem od giełdy, nie da się kupić jednego produktu, który odzwierciedla stan całego indeksu (a może jest gdzieś taki np. ETF? wiecie, to piszcie). No to spójrzmy w głąb...

Pozycja nr 1. Autograf Abby, kupiony w 1997 roku za 325 funtów, już w 2009 kosztował 1250 funtów. Wzrost? ponad 280 proc. Walt Disney? W tym samym czasie dał zarobić ponad 1000 proc. Podobnie Neil Armstrong. Gorzej się wiodło Bobowi Dylanowi czy Fleetwood Mac - odpowiednio - 122 i 93 proc. Fatalnie - Judy Garland - raptem 60 proc. Przyćmiewa ją - z drugiej strony - Pele (podobno ma człowieka od "zarządzania" podpisami), który wykręcił solidne 800 proc.

A więc podpis podpisowi nierówny, a i prostych strategii nie widać.

Można jak wspomniałem, zacząć budować sobie kolekcję: po mału kupować pamiątki z podpisami określonej grupy osób (czy to będą odtwórcy ról Batmana, czy premierzy Wielkiej Brytanii - to zależy już od nas). Fraser's oferuje też spreparowane przez swoich speców portfolia (np. American Presidents: cena wejściowa blisko 30 tysięcy funtów, w pakiecie pamiątki z autografami Lincolna, Washingtona, Reagana, Cartera, Nixona i Forda).

Można także iść inną ścieżką. Obstawić, że jakiś celebryta umrze przedwcześnie i przestanie się podpisywać (vide: Heath Ledger, czy Anne Nicole Smith), co wywinduje wartość jego podpisu na niezwykłe poziomy. Tylko to gra dość... drastyczna. A zakłady ze Śmiercią nie kończą się dobrze.

12:45, oglodzinski
Link Dodaj komentarz »
1 ... 66 , 67