O biznesie z innej strony. Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Robert Ogłodziński
Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych, nisz w gospodarce i zaskakujących pomysłów na robienie pieniędzy. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
RSS


RSS
czwartek, 31 października 2013

Przychodzi taki moment, gdy człowiek otwiera drzwi, a dwóch mundurowych mówi: Komenda Rejonowa w Warszawie...

Właśnie otworzyłem drzwi. Dwóch panów w mundurach szukało mnie i mojej żony.

Pomyślałem: why me?! A po chwili: co ja takiego przeskrobałem... Zamknęli Ikonowicza, może ja będę następny? Jak zamkną mnie i żonę, to kto zajmie się naszym 5-letnim dzieckiem?

Cóż, bez zbędnych ceregieli panowie policjanci przeszli do rzeczy. Nie da się ukryć, na marginesie, że odetchnęli z ulgą widząc mnie w drzwiach. Mieli już wypisane nawet wezwanie do stawienia się na komendzie, gdyby mnie nie było w domu. Ale byłem... Czyli nie szli na darmo.

Okazało się, że w jakiś tam sposób nie dopełniłem przepisów o... obowiązku szkolnym.

Tak... Zerknąłem przez ramię na mojego szkraba... Jakiego obowiązku?

Otóż okazało się, że policję "nasłała" lokalna podstawówka. Bo moje dziecko tam nie chodzi, to oczywiste (bo ma 5 lat), ale co gorsza nie zgłosiłem w podstawówce, do jakiego przedszkola uczęszcza moje dziecko.

Groza.

Wyjaśniłem więc panom policjantom, gdzie moje dziecko pobiera przedszkolne nauki. Zanotowali. Podziękowali i pożegnaliśmy się. Byli naprawdę zadowoleni, że nie szli na próżno.

Dowiedziałem się przy okazji, że w mojej dzielnicy, a dokładnie: w lokalnej podstawówce, rodzice nie zgłosili 80 dzieciaków.

Trochę mnie to pocieszyło, że nie jestem jedynym wyrodnym rodzicielem.

Na dyrektorach szkół spoczywa bowiem obowiązek kontroli rocznego przygotowania przedszkolnego przez dzieci zamieszkujące w obwodach szkół. A od września 2011 ten obowiązek dotyczy też 5-latków.

A więc kochani rodzice-gapowicze, jak ja, pędzicie w poniedziałek do lokalnej podstawówki powiedzieć o przedszkolu waszego dziecka. Bo jak nie, to dyrekcja przyśle wam policję do domu.

Fantastycznie.

Czuję, że mój kochany kraj osacza mnie dziwacznymi/durnymi przepisami. Dokłada roboty mnie, dokłada roboty dyrektorom szkół, jak również policji.

Zaraz rzuci się na mnie tłum tłumaczący, jak ważna jest taka kontrola i że wielu rodziców nie realizuje obowiązku szkolnego, bo zaniedbuje dzieci. Pewnie mieliby rację, ale...

Ilu rodziców jest świadomych obowiązku zameldowania się w rejonowej podstawówce z info o 5-letnim dziecku, jego przedszkolu etc. Ilu rodziców przeczytało art. 14b ustęp 2 ustawy o oświacie?

Czy na pewno jest to zadanie dla policji? Może powinna zająć się tym straż miejska? A może wystarczyłby list ze szkoły z pytaniem: gdzie jest wasze dziecko, skoro nie ma go u nas?

Szybko zasięgnąłem języka u znajomego dyrektora szkoły, który mi wyjaśnił, że zwykle w przypadku braku zgłoszenia dziecka, szkoła wysyła list. Gdy nie ma odzewu, do rodziców idzie... pedagog lub nauczyciel.

Ale policja?

Sprawa załatwiona. Dyrekcja już wie, policja też, ja też, moja żona też. I WY też.

System zadziałał. Ale jak to zwykle bywa, zadziałał jakoś do d...

 

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67