O biznesie z innej strony. Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Robert Ogłodziński
Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych, nisz w gospodarce i zaskakujących pomysłów na robienie pieniędzy. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
RSS


RSS
środa, 27 października 2010

 

stawała się niezwykle bogata, bo okazywało się np. że babcia w spadku zostawiła im spory pakiecik akcji powiedzmy
General Electric kupionych w latach 60. Babcia o inwestycji zapomniała, a akcje przez dziesięciolecia zyskiwały na
wartości. Kupowała po 70 centów, a gdy umierała w kosztowały 40 dolarów sztuka. Wkrótce napiszę w jaki sposób, z
Polski!, poza rynkiem giełdowym można kupować akcje niektórych amerykańskich spółek (budując sobie własny program
systematycznego oszczędzania). Dziś jednak będzie o tym, jak znalazłem w sieci wykres z notowaniami akcji...
Facebooka.
Zaraz zaraz, to ten największy na świecie serwis społecznościowy, jest notowany na giełdzie - zapyta ktoś. Czyżbym
przeoczył wielomiliardową ofertę publiczną akcji, o której nikt nie pisał? - zpayta ktoś inny. Odpowiedź na obydwa
pytania brzmi: Nie.
Ale akcje Facebooka, Zyngi, High5, LinkedIn itp. można kupić mimo że nie ma ich jeszcze na giełdzie. Jak?
Znalazłem dwa seriwsy, które pośredniczą w sprzedaży akcji firm, które wciąż nie są publiczne. Podobne platformy,
miało zamiar utworzyć kilka banków (nie wiem czy im się to udało, nota bene jednym z nich był Lehman Brothers).
Jak to działa? Rejestrujesz się składasz ofertę na pakiet akcji po określonej cenie i czekasz, czy znajdzie się
chętny do sprzedaży. Lub - wyszukujesz jakąś istniejącą ofertę sprzedaży i - za przysłowiowym jednym kliknięciem -
kupujesz. Proste? Tylko z pozoru.
Otóż bariera pierwsza, to... bariera wejścia. Np. żeby inwestować na Sharespost.com (to jeden z serwisów), trzeba
mieć drobne 25 tys. dolarów. Plus 1,5 tys. dol. na opłacenie amerykańskiego banku, który na potrzeby transakcji
zakłada rachunek powierniczy. (Skupiam się na Sharespost, bo drugi serwis SecondMarket.com, od potencjalnego inwestora wymaga portfela kilkunastokrotnie grubszego).
Sęk w tym, że za te 25 tys. dolarów, kupimy mało. A może i nic. Bo pakiety w jakich sprzedawane są akcje, np.
rzeczonego Facebooka chodzą po - najmniej - kilkaset tysięcy dolarów (najtańszy znalazłem za 300 tys. dol., i to
przy stosunkowo wysokim kursie akcji). Z kolei ”wezwania” na akcje zaczynają sie od 30 tys. dolarów. Pytanie, czy
ktoś zainteresowany sprzedażą dużego apkietu, nie zdecyduje się na sprzedaż w partiach (co jednak oznacza
wielokrotne uiszczenie opłaty za rachunek powierniczy). Łatwiej upolować pakiecik akcji spółki Zynga (tej od
superpoularnych gier facebookowych typu FarmVille). W tym przypadku oferty sprzedaży są już w granicach 60-70 tys.
dolarów.
Ale nie tylko cena za pakiet jest problemem. Spółki, o których mowa, nie są publiczne, a więc wycena ich akcji nie
zależy od giełdowej gry popytu i podaży. To raczej szacunki (w oparciu np. o już zawarte transakcje). Szacunki
często ”na oko”. I tak, akcje Facebooka chodzą po 17.6 - 30 dolarów. Ale latem można je było kupić nawet po
14-15 dolarów. Co więcej, zysk z takiej operacji, gdy spółka już wejdzie na giełdę, zależy właściwie od tego jak
giełda wyceni te akcje. A nikt nie da gwarancji, że będzie to np. więcej niż owe 30 dolarów, czy nawet 15 dolarów. Można więc uznać, że w dużej mierze (jeśli nie jest się instytucją, która planuje w takich operacjach skupić znaczącego pakietu udziałów danej spółki), jest to gra w ciemno.
Ale nadzieja zawsze jest (tylko czy przy inwestowaniu ma znaczenie?): pierwsza transakcja na SharesPost dotyczyła akcji spółki Tesla Motors, genialnego Elona Muska. Zanim jeszcze trafiła na amerykańską giełdę, na platformie jej akcje sprzedawano po 10 dolarów sztuka. Na debiucie giełdowym przebiły poziom 30 dolarów. Wygląda więc na to, że osoba która w 2009 r. kupiła 5 tys. akcji Tesli na SharesPost po 10 dolarów, zrobiła niezły interes. A jeśli wciąż ma swój pakiet wierząc, że Tesla podzieli los wielu innowaycjnych spółek, których kurs przez lata urósł i o 1000 proc., to póki co może spać spokojnie. Bo Akcje firmy do tej pory tylko raz spadły nieznacznie poniżej 15 dolarów.

Pewnie każdy kiedyś słyszał (albo widział w filmie etc.) fantastyczną historię jak to rodzina z dnia na dzień stawała się niezwykle bogata, bo okazywało się np. że babcia w spadku zostawiła jej spory pakiecik akcji powiedzmy General Electric kupionych w latach 60. Babcia o inwestycji zapomniała, a akcje przez dziesięciolecia zyskiwały na wartości. Kupowała po 70 centów, a gdy umierała kosztowały 40 dolarów sztuka. Wkrótce napiszę w jaki sposób, z Polski!, poza rynkiem giełdowym można kupować akcje niektórych amerykańskich spółek (budując sobie własny program systematycznego oszczędzania). Dziś jednak będzie o tym, jak znalazłem w sieci wykres z notowaniami akcji... Facebooka.

Zaraz zaraz, to ten największy na świecie serwis społecznościowy, jest notowany na giełdzie - zapyta ktoś. Czyżbym przeoczył wielomiliardową ofertę publiczną akcji, o której nikt nie pisał? - zpayta ktoś inny. Odpowiedź na oba pytania brzmi: Nie.

Ale akcje Facebooka, Zyngi, High5, LinkedIn itp. można kupić mimo że nie ma ich jeszcze na giełdzie. Jak?

Znalazłem dwa seriwsy, które pośredniczą w sprzedaży akcji firm, które wciąż nie są publiczne. Podobne platformy, miało zamiar utworzyć kilka banków (nie wiem czy im się to udało, nota bene jednym z nich był Lehman Brothers).

Jak to działa? Rejestrujesz się, składasz ofertę na pakiet akcji po określonej cenie i czekasz czy znajdzie się chętny do sprzedaży. Lub - wyszukujesz jakąś istniejącą ofertę sprzedaży i - za przysłowiowym jednym kliknięciem - kupujesz. Proste? Tylko z pozoru.

Otóż bariera pierwsza, to... bariera wejścia. Np. żeby inwestować na Sharespost.com (to jeden z serwisów), trzeba mieć drobne 25 tys. dolarów. Plus 1,5 tys. dol. na opłacenie amerykańskiego banku, który na potrzeby transakcji zakłada rachunek powierniczy. (Skupiam się na Sharespost, bo drugi serwis SecondMarket.com, od potencjalnego inwestora wymaga portfela kilkunastokrotnie grubszego).

Sęk w tym, że za te 25 tys. dolarów, kupimy mało. A może i nic. Bo pakiety w jakich sprzedawane są akcje, np. rzeczonego Facebooka chodzą po - najmniej - kilkaset tysięcy dolarów (najtańszy znalazłem za 300 tys. dol., i to przy stosunkowo wysokim kursie akcji). Z kolei ”wezwania” na akcje zaczynają sie od 30 tys. dolarów. Pytanie, czy ktoś zainteresowany sprzedażą dużego apkietu, nie zdecyduje się na sprzedaż w partiach (co jednak oznacza wielokrotne uiszczenie opłaty za rachunek powierniczy). Łatwiej upolować pakiecik akcji spółki Zynga (tej od superpopularnych gier facebookowych typu FarmVille). W tym przypadku oferty sprzedaży są już w granicach 60-70 tys. dolarów.

Ale nie tylko cena za pakiet jest problemem. Spółki, o których mowa, nie są publiczne, a więc wycena ich akcji nie zależy od giełdowej gry popytu i podaży. To raczej szacunki (w oparciu np. o już zawarte transakcje). Szacunki często ”na oko”. I tak, akcje Facebooka chodzą po 17.6 - 30 dolarów. Ale latem można je było kupić nawet po 14-15 dolarów. Co więcej, zysk z takiej operacji, gdy spółka już wejdzie na giełdę, zależy właściwie od tego jak giełda wyceni te akcje. A nikt nie da gwarancji, że będzie to np. więcej niż owe 30 dolarów, czy nawet 15 dolarów. Można więc uznać, że w dużej mierze (jeśli nie jest się instytucją, która planuje w takich operacjach skupić znaczącego pakietu udziałów danej spółki), jest to gra w ciemno.

Ale nadzieja zawsze jest (tylko czy przy inwestowaniu ma znaczenie?): pierwsza transakcja na SharesPost dotyczyła akcji spółki Tesla Motors, genialnego Elona Muska. Zanim jeszcze trafiła na amerykańską giełdę, na platformie jej akcje sprzedawano po 10 dolarów sztuka. Na debiucie giełdowym przebiły poziom 30 dolarów. Wygląda więc na to, że osoba która w 2009 r. kupiła 5 tys. akcji Tesli na SharesPost po 10 dolarów, zrobiła niezły interes. A jeśli wciąż ma swój pakiet wierząc, że Tesla podzieli los wielu innowaycjnych spółek, których kurs przez lata urósł i o 1000 proc., to póki co może spać spokojnie. Bo akcje firmy do tej pory tylko raz spadły nieznacznie poniżej 15 dolarów.

18:58, oglodzinski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5