O biznesie z innej strony. Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Robert Ogłodziński
Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych, nisz w gospodarce i zaskakujących pomysłów na robienie pieniędzy. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
RSS


RSS
sobota, 03 sierpnia 2013

Znalazłem ciekawe obliczenia, którą mogą zjeżyć włos na głowie wielu osobom. Chodzi o to, czy bardziej opłaca się - podatnikom - skazywać ludzi na śmierć, czy na dożywocie.


Ogólne przekonanie jest dość oczywiste: dożywocie to ogromny koszt dla podatnika. Skazańca trzeba czasem utrzymywać za publiczne pieniądze przez wiele wiele lat. Z tego punktu widzenia zabicie skazańca wydaje się bardziej racjonalne kosztowo.

Cóż, wyliczenia stanu Kalifornia pokazują, że jest dokładnie odwrotnie. A różnica między kosztami utrzymania więźnia skazanego na dożywocie w porównaniu z kosztami skazania na śmierć jest wstrząsająca. Kara śmierci kosztuje nawet 10 razy więcej.

Zastrzegam, że nie chcę tu zajmować stanowiska co jest bardziej moralne, słuszne, skuteczniejsze z punktuw widzenia zwalczania przestępczości czy sprawiedliwe.

Chodzi tylko i wyłącznie o finanse.Według danych stanu Kalifornia skazywanie więźniów na śmierć, to koszt 137 milionów dolarów rocznie. Dla porównania: gdyby ci sami więźniowie dostali dożywocie, rachunek dla podatnika wyniósłby (uwzględniając utrzymanie go w celi do końca jego dni) - 11,5 miliona dolarów rocznie.

Skąd różnica?

Wynika z natury amerykańskiego prawa karnego. Większość spraw, które kończą się dożywociem, obywa się bez procesu. Wyrok, jakby strasznie nie wyglądał, jest efektem ugody prokuratury i obrońców (skazany unika kary śmierci, dostaje dożywocie).

Sprawy, które kończą się wyrokiem śmierci, nie są rozwiązywane w wyniku ugody. Rusza cała machina sądowa, powoływani są biegli, ława przysięgłych etc. To trwa i kosztuje. Co więcej, zwykle pierwsza sprawa dotyczy tylko uznania winy oskarżonego. Potem zaczyna się drugi, równie długi jeśli nie dłuższy proces w celu ustalenia wysokości kary.

I - co więcej - obrońcom oraz oskarżycielom przysługuje prawo do odwoływania się od wyroków prawie na każdym etapie. $$$ podatników pożera moloch sprawiedliwości.I jeszcze jedno: kara śmierci jest niezwykle kontrowersyjna.

Intergralną jej częścią jest dyskusja o humanitarnym odbieraniu życia skazańcom. Znów - sama Kalifornia wyliczyła, że na stworzenie odpowiednich warunków do zabijania skazańców, potrzebuje ok. 400 milionów dolarów inwestycji.

 
11:25, oglodzinski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2