O biznesie z innej strony. Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Robert Ogłodziński
Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych, nisz w gospodarce i zaskakujących pomysłów na robienie pieniędzy. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Niemiecko-katarska bitwa o lotniska

Pod koniec czerwca Lufthansa pochwaliła się odbiorem najnowocześniejszej maszyny Airbusa. Aibus A350 XWB to europejska odpowiedź na Dreamlinera produkowanego przez Boeinga. Wszyscy pamiętamy, jaka panowała ekscytacja, gdy polski LOT odbierał pierwsze Dreamlinery oraz potem – niemal ogólnonarodową – dyskusję o ich zawodności.

A350 jest nie tylko powodem do dumy dla Lufthansy, ale i dla europejskiej producenta samolotów. Lufthansa to nowe cacko dostała jako jedna z pierwszych linii lotniczych świata. Ale nie pierwsza. I tu zaczyna się robić ciekawie…

Bo pierwsza A350 XWB – dumę europejskich producentów – odebrała nie linia z Europy, ale z Kataru. Kilka miesięcy przed Lufthansą – dokładnie w lutym - maszyny w swoich barwach prezentował Quatar Airways. Niby nic takiego, bo przecież katarski przewoźnik głośno mówi, że ma ambitny plan stać się największą linią lotniczą na świecie. Ale jednak zgrzyt jest.

Qatar Air lata bowiem do Berlina, Monachium i Frankfurtu. Chciałby jednak rozszerzyć siatkę połączeń do i z Niemiec. Ale nie może. Niemieckiego nieba i rynku zazdrośnie bowiem strzegą tamtejsi politycy. Wiadomo, większa konkurencja stwarza zagrożenie dla pozycji rodzimych linii lotniczych, a konkretnie dla Lufthansy. Konkretnie, bo przedstawiciele Air Berlin nie mają nic przeciwko Qatara Airways, ba – są z arabską linią w jednym powietrznym sojuszu (konkurencyjnym dla sojuszu, w którym jest Lufthansa).

O zagrożeniu ze strony Qatar Airways konsekwentnie przypominają także niemieccy związkowcy ze związku zawodowego Ver.di.

Sama Lufthansa głośno zaś krytykuje wszystkie bliskowschodnie linie lotnicze - że za tanie, że dofinansowane przez swoje kraje petrodolarami , że rosnąca konkurencja z ich stron uderza w wyniki finansowe niemieckiego przewoźnika etc.

Lobbing po stronie Qatar Airways jest znacznie mniejszy, choćby dlatego, że nie ma swoich związkowców. To znaczy pewnie jakichś ma, ale nie ma ich w Niemczech.

Zresztą Qatar Airways nie jest osamotniony w swych staraniach o połączenia do Niemiec. Z tą samą niechęcią spotykają się latający z nim w sojuszu Etihad Airways i Emirates Airlines. Oni też usłyszeli polityczne „Nein”, gdy starali się rozszerzyć listę obsługiwanych niemieckich lotnisk.

Co robi więc Qatar Airways? Po pierwsze, jako pierwszy odbiera A350. Produkujący go Airbus Group (w części zresztą niemiecka) ma mniejsze opory przed arabską linią niż Lufthansa. Może wynika to z tego, że Lufthansa zamówiła 25 maszyn A350, a Qatar Airways… ponad 120?

Ale Qatar Airways robi coś więcej. Swoją nową maszyną chwali się na wielkim evencie zorganizowanym… we Frankfurcie nad Menem. Można pomyśleć, że to jest PRowska bezczelność  wycelowana w Lufthansę – właśnie w tym mieście znajduje się bowiem główna baza niemieckiego przewoźnika.

Bliskowschodni przewoźnik tłumaczy jednak, że chciał podkreślić, jak bardzo przywiązany jest do niemieckiego rynku. I że jest to dla niego rynek strategiczny.

Szefostwo Qatara Airways podkreśla zaś, że nowy Airbus będzie latał z Frankfurtu do Doha - stąd wybór miejsca prezentacji nowego nabytku. Żeby było śmieszniej z na tej samej trasie latają maszyny Lufthansy.

Trochę inaczej widział tą koincydencję miejsca i czasu Reuters pisząc, że to rzucenie rękawicy Lufthansie.

Arabski przewoźnik dał jeszcze jednego „prztyczka” Lufthansie, lub może lepiej powiedzieć – zrobili to pasażerowie. W Paryżu po koniec czerwca odbyły się targi Air Show, gdzie Qatar Airways został wybrany najlepszą linią lotniczą na świecie. Tyle że nagrody nie przyznawali specjaliści z branży lotniczej, ale sami pasażerowie.

Można powiedzieć, że bitwa o niemieckie niebo trwa w najlepsze. Trudno spodziewać się, że Lufthansa się złamie, ale teoretycznie to możliwe. Związkowcy z Ver.di z równym zapałem jak chronią niemieckiego przewoźnika, tak również się z nim boksują o podwyżki. Kto wie, czy jakieś spektakularne fiasko w rozmowach z Lufthansą, nie sprawiłoby, że związkowcy przychylniej spojrzeliby na konkurencję z Kataru (czy Bliskiego Wschodu w ogóle), jako potencjalnego nowego pracodawcę. Ale to raczej fantastyka naukowa.

środa, 15 lipca 2015, oglodzinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: