O biznesie z innej strony. Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Robert Ogłodziński
Szukam w świecie finansów tego, co nietypowe: ciekawych pomysłów na biznes, spółek, które różnią się od innych, nisz w gospodarce i zaskakujących pomysłów na robienie pieniędzy. Ten blog powstał właśnie z fascynacji tym, co ludzie robią dla i z pieniędzmi oraz co pieniądze robią z ludźmi...
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Warszawski program lojalnościowy, czyli na przekór Redaktorowi Żakowskiemu

Słuchałem Redaktora Jacka Żakowskiego w TOK.fm nazywającego projekt wprowadzenia Karty Warszawiaka ryzykownym eksperymentem, który rząd powinien zatrzymać oraz że Warszawa żadnej licencji za stołeczność ojczyźnie nie płaci I przecierałem uszy ze ździwienia...

Warszawa zmierza do dzielenia Polaków co będzie prowadziło do wzrostu napięć i dalszego spadku zaufania społecznego mówił redaktor. I podkreślał rząd powinien się tym zająć.

Panie Redaktorze! Warszawa nie ogłasza secesji, nie ubiega się o autonomię, nie domaga się eksterytorialnej autostrady do Grójca. Nasz kraj nie rozpada się od środka, nie mamy kolejnego podziału dzielnicowego, nie będzie księstewek ani powrotu do średniowiecza.

Mieszkam w Warszawie. Wkurzają mnie podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, za którymi nie idzie poprawa jakości usług. Mam sporo do zarzucenia włodarzom miasta. Ale pomysł Karty, choć nie jest może doskonały, traktuję bardzo pragmatycznie. Jako swoisty program lojalnościowy.

Jakie są założenia takich programów?

1. Klient, który lojalnie (często) kupuje w danym sklepie, dostaje w nagrodę zniżki, promocje etc.

2. Ma to go oczywiście zachęcić do tego, by jeszcze więcej i częściej kupował w wybranym punkcie.

Czy jeśli zatem, ktoś jest klientem sieci handlowej i dostaje kartę zniżkową (na którą zbiera punkty), a ktoś inny do tego sklepu wpada okazyjnie i nie ma takiej karty, to jest dzielenie ludzi na lepszych i gorszych? Czy powinniśmy tego zakazać? Wezwać UOKiK i rząd do przerwania tego ryzykownego eksperymentu?

Czy jeśli sieć komórkowa, po dwóch latach kontraktu, oferuje mi model telefonu komórkowego, którego nie dostają klienci z ulicy, po to, by zatrzymać mnie na kolejne dwa lata, to czyste zło? Powinniśmy tego zakazać?

Czy podwarszawskie (ale nie tylko) gminy, które skusiły do zamieszkania na swoim terenie osoby przyjezdne, np. tym, że pozwolenie na budowę domu wydają ekspresowo (szybciej niż np. urzędnicy z Warszawy), powinny zostać ukarane za administracyjną sprawność, otwartość na obywatela i stosowanie podobnych nieuczciwych trików?

Czy sklep, który oferuje mi zniżkę przy kolejnym zakupie, składa mi ofertę korupcyjną? Próbuje skłócić obywateli, działa na rzecz spadku zaufania społecznego?

Czy osoby, które wykupują co miesiąc karnet na basen, przez co cena jednostkowa wejścia na pływalnię jest niższa, wywyższają się ponad tych, którzy na basen chodzą dwa razy do roku i płacą za wejście więcej?

Redaktor Żakowski, cieszący się dużym i zasłużonym posłuchem wśród opinii publicznej, ma skłonność do rzucania argumentów, które popierają jedne jego tezy, ale równocześnie obalają inne. Oponował na przykład, by przywileje emerytalne górników, nazywać przywilejami, bo to słowo stygmatyzuje. A fakt, że górnicy korzystają z innych, dalece bardziej atrakcyjnych przepisów emerytalnych, niż większość społeczeństwa to tylko element kontraktu, jaki pracownik zawiera z pracodawcą. Nie ma to nic wspólnego z przywilejami. Tak po prostu jest. Tak się umówili pracodawcy (a konkretnie rząd) z górnikami.

Ale już podobną umowę miasta stołecznego Warszawa ze swoimi mieszkańcami (tymi płacącymi w Warszawie PIT) Redaktor Żakowski nazywa ryzykownym eksperymentem.

Który eksperyment jest bardziej ryzykowny? Emerytalny czy warszawski? Za który płacą wszyscy obywatele? Który wywołuje większy wzrost napięcia i spadek zaufania społecznego? Może trzeba najpierw skończyć z prawdziwymi nierównościami, a nie snuć wizje Polski dzielącą się na księstewka?

A co tam - idźmy na całość?! Jak ma być równość, to niech będzie! Trzeba prześwietlić wszystkie sytuacje, gdy określone grupy społeczne korzystają ze zniżek od ceny regularnej. Czy aby na pewno należą się one studentom? Emerytom? Rencistom? Honorowym dawcom krwi?

Proponuję też sprawdzić dlaczego (jakie mroczne siły za tym stoją!) środkami komunikacji miejskiej w stolicy mogą za darmo podróżować dzieci w wieku do lat 7, a w pociągach PKP taka ulga dotyczy tylko dzieci do lat 4. Coś tu ewidentnie śmierdzi.

Redaktor Żakowski sugeruje też, że wielu warszawiaków dopominało się o kartę, żeby dołożyć słoikom. Czymże są takie stwierdzenia, jeśli nie sposobem na dzielenie i skłócenie Polaków?

Ufff

Ale ale! Wracając na moment w odmęty absurdu

Jeśli niebezpieczeństwa, wynikające z wprowadzenia Karty Warszawiaka są realne, apeluję, by rząd w ramach walki z ryzykownymi eksperymentami zrodzonymi w głowach samorządowców:

1. zakazał wprowadzenia Karty Warszawiaka (czy jakiejkolwiek innej, by Polska nie wróciła do średniowiecza)

2. pomysłodawców Karty zesłał na Sybir (albo lepiej w Bieszczady, by nie dawać Moskwie powodów do ingerowania w wewnętrzne sprawy Polski)

3. Warszawie, która żadnej licencji za stołeczność ojczyźnie nie płaci odebrał nie tylko status stolicy, ale i prawa miejskie (carat karał tak krnąbrne miasta w Królestwie Polskim)

4. wystawił prawa do miana stolicy kraju na aukcję, by w jawnym przetargu mogło kupić je to miasto, które zapłaci najwyższą opłatę licencyjną.

5. zmusił Warszawę do zwrotu pieniędzy, które cały kraj (od morza do Tatr) wyłożył na jej odbudowę po zrównaniu z ziemią w czasie II wojny światowej.

 


piątek, 04 października 2013, oglodzinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/10/04 15:27:49
Zaraz, zaraz - od kiedy to przywileje górnicze są umową między górnikiem a pracodawcą? Przecież to nie Kompania Węglowa płaci za te emerytury, tylko podatnik. To jest pomoc publiczna, bo de facto zdejmuje obciążenie z kopalni. Dobrze by było sprawdzić czy przypadkiem nie jest to pomoc niedozwolona w świetle przepisów UE.
-
2013/10/08 20:09:54
Hmm...ciekawy temat. Co prawda nie jestem z Warszawy, ale z Poznania i zastanawiam się, jak bym zareagował, gdyby u nas wprowadzono taką kartę. Jako Poznaniak cieszyłbym się, jako osoba spoza Poznania pewnie trochę wkurzał. Ale przecież te osoby spoza, nic nie tracą, nie są to działania wymierzone przeciwko nim.

Można powiedzieć, że Warszawa nie jest miastem tylko Warszawiaków, ale miastem wszystkich Polaków:) więc dzielenie ich na w ten sposób nie jest do końca fair. Z drugiej strony argumenty przedstawione w artykule są bardzo sensowne i trudno się z nimi nie zgodzić.